Pierwszy „muzyk AI” podpisał kontrakt z wytwórnią. Śpiewać nie potrafi
Oliver McCann, 37-letni brytyjski grafik, nie umie śpiewać ani grać na instrumencie, a mimo to wydaje piosenki. Jego umowę z niezależną wytwórnią Hallwood Media ogłoszono jako pierwszy taki przypadek w branży.

Oliver McCann występuje jako imoliver. Ma 37 lat, mieszka w Wielkiej Brytanii i pracuje jako projektant wizualny. Nie ma wykształcenia muzycznego, nie śpiewa i nie gra na żadnym instrumencie. Po generatory piosenek sięgnął, żeby zamieniać własne teksty w gotowe utwory: indie pop, country-rap, elektronikę. W sierpniu 2025 roku podpisał umowę z niezależną wytwórnią Hallwood Media. Agencja Associated Press podała, że to pierwszy przypadek w branży, gdy kontrakt wydawniczy podpisano ze „sztucznym muzykiem”. McCann nie ukrywa, że cała jego twórczość opiera się na narzędziach generatywnych.
18 procent i cisza wokół liczb
Skalę zjawiska da się zmierzyć tylko częściowo. Francuski serwis streamingowy Deezer informował, że 18 procent utworów wgrywanych codziennie przez użytkowników powstaje w całości w modelu. Takie piosenki mają zwykle niską liczbę odtworzeń, bo mało kto ich naprawdę słucha. Największe platformy, na czele ze Spotify, nie publikują żadnych danych o udziale muzyki generowanej przez AI w katalogu. Ten brak wiedzy jest jedną z przyczyn sporów o podział pieniędzy.
Trzy największe wytwórnie, Warner Music Group, Sony Music Entertainment i Universal Music Group, rok wcześniej pozwały o prawa autorskie platformy generowania muzyki Suno i Udio. W czerwcu 2026 roku „wielka trójka” negocjowała porozumienie w sprawie podziału przychodów z utworów powstających z udziałem AI. Agencja AP oceniała wtedy, że rynek muzyki generatywnej działa w „próżni prawnej”, a wytwórnie prędzej czy później musiały narzucić własne reguły, żeby wprowadzić te utwory do obiegu.
Wytwórnia wykryje AI w cudzej playliście
Deezer nie czekał na porozumienie. W czerwcu 2026 roku udostępnił bezpłatne narzędzie, które skanuje playlisty na platformach zewnętrznych, takich jak Apple Music i Spotify, i sprawdza, czy znajdują się w nich utwory wygenerowane przez AI. Firma była jednym z pierwszych dużych serwisów, który zaczął oznaczać takie piosenki, i wcześniej próbowała sprzedawać swoją technologię rozpoznawania innym platformom, ale bez większego odzewu. „Żadna inna platforma nie poszła naszą drogą, więc uznaliśmy, że każdy powinien móc sprawdzić własną playlistę” — powiedział prezes Deezer, Alexis Lanternier. Korzystanie z narzędzia jest proste: wystarczy wejść na stronę, wybrać używany serwis, autoryzować dostęp do konta i poczekać na analizę. Dla odbiorców to pierwsze powszechnie dostępne narzędzie, które pozwala samodzielnie odpowiedzieć na pytanie, ile z ich ulubionej listy powstało bez człowieka.
Źródła
2Wszystkie liczby i cytaty w tym tekście pochodzą z poniższych źródeł. Nie dopisujemy danych, których w źródłach nie ma.
Materiały zostały przygotowane przez zespół redakcyjny wspierane przez AI.
Komentarze
0- Brak komentarzy — bądź pierwszy.